Ostatnio na forum:

>> Urodziny prezent (0)
>> Biżuteria (0)
>> PYRKON 2019 (3)
>> Fate/Grand Order - m [...] (67)
>> prezent (0)
>> Odszkodowanie (0)
>> wypadek (1)
>> Błędy na forum (119)
>> Biżuteria (5)
>> Biuro projektowe (1)



Wszystkich odwiedzin: 3388070
Odwiedzin dziś: 557

Discord
Kolejny rok - piątek - 12 października 2018

     Dziś właśnie mija kolejny rok istnienia grupy... Jakby Hayate było loli, to byłoby właśnie w wieku dojrzewania. To już 13 lat... Ale Hayate loli nie jest. Kiedyś mieliśmy stworzyć Hayate-chan, jednak niestety nie wyszło.
     Hayate to coś więcej. Dla wielu z nas twór wyjątkowy i zmieniający życie. Na swoim koncie mamy wiele ofiar. Większość z nich jest aktualnie szczęśliwa. Chciałem, aby każdy miał okazję opisać swoje szczęście, jednak nie wszyscy zdążyli (mogłem nie ogłaszać tego dzisiaj w nocy).
     Kilka słów od Hayateńczyków.



Lilka
Latka mijają, a my dalej tu jesteśmy :) Hayate kończy dzisiaj 13 lat! Ale z nas dinozaury ;) Życzę wszystkim Hayateńczykom kolejnego roku pełnego zabawy, łatwego tłumaczenia, błyskawicznej korekty, edycji jak po maśle i na koniec, wszystkim QCerom życzę, aby sprawdzanie rozdziałów sprowadzało się do przeczytania ^_^
  


Smoq
Zakładając grupę xx lat temu nie sądziłem, że wyrośnie z tego coś tak wspaniałego. W tamtym momencie chciałem jedynie pozwolić Polakom na zapoznaniu się ze świetnym tytułem jakim jest Mahou Sensei Negima (którego nadal nie udało nam się skończyć, shame on us).
A jednak - nasza grupa stała się jednocześnie instytucją matrymonialną, obozem pracy, dla niektórych wręcz rodziną, a dla większości miejscem w którym odnaleźli bratnie dusze, z którymi z przyjemnością obcują. Nie dziwi zatem, że frekwencja na spotkaniach offline jest tak duża.
Przykro mi jedynie, że grono osób musiało odejść ze względu na real life i brak czasu, w tym również większość założycieli, ostał się jedynie Kazuya.
Apropo real life, czas kończyć, bo praca wzywa :D.
Tak więc z okazji rocznicy powstania naszej grupy - Banzai!
  


Spiritusick
To moje czwarte urodziny Hayate. Czas tu spędzony historia wzlotów i upadków, ciężkiej pracy i bezwstydnego lenistwa, poznawania nowych ludzi i bezlitosnego ich trollowania. Część znajomości była przelotna, niczym bąk puszczony w warszawskim tramwaju, inne przetrwały i zapowiadają się równie dobrze, co reprezentacja Polski przedMundialem, może chociaż tu będzie happy end. Miałem tu już dwóch szefów, na których zawsze mogę ponarzekać, poznałem nową babcię, trafiłem na pewną Alpakę, której sędziowie pomagają w PESie, pokrewną piromańską duszę dbającą razem ze mną, by na żadnym hayateńskim spędzie płomień nigdy nie gasł, a ludzie nie chodzili głodni... I wiele innych, które w taki bądź inny sposób sprawiły, że nadal w tej grupie jestem. I to rzadko trzeźwy. Przede wszystkim jednak, to dzięki Hayate bezpowrotnie utraciłem swoją wolność, gdyż to tutaj poznałem swoją wspaniałą żonę~ Uważajcie więc na siebie, nie znacie dnia ani godziny, gdy Hayate Was zniewoli.
  


Lust
Jako, że mam dopiero roczek, nie mam wiele do opowiedzenia, jednak przyznam, że niektóre absurdalne sytuacje na Hayate(głównie jedna) była idealnym tematem do pracy na uczelni, którą opisałam i dzięki temu zaliczyłam przedmiot :D
Ale wracając do głównego wątku mój roczek tutaj opisze w najtrafniejszym skrócie:
Co się narobiłam edytując, to się narobiłam; co Hayate pomogłam, to pomogłam. Co błędów świeżaka porobiłam, to porobiłam.
Ale, co Hipka powku*@$#łam, to moje :D
  


Marcu
Będę się bronić z całych sił, hayetańska gorączka miłosna mnie nie dopadnie! Swoją drogą przydało by się u nas więcej dziewczyn. Jestem świadkiem pięknej przyjaźni dwóch mężczyzn. Często słucham ich na discordzie jak się przekomarzają. Są jak stare dobre małżeństwo, mowa tu o Hipku i Smoq. Może jakiegoś shonen-ai o nich zrobić? Hm...
  


Al Pachinko
Moje 2,5 roku w Hayate wygląda dość nędznie, gdy grupa kończy 13 lat. Początki były ciężkie, bo za sprawą pewnego osobnika (który nie potrafi uczciwie przegrać meczu D:) wciśnięto mi problematyczny projekt, którego nikt nie chciał - Yamato. Ciężkie chwile nad tym tytułem leczyłem Sketchbookiem, który był dla mnie w pewien sposób przełomowy. Za sprawą uwagi Smoqa (korektora w Sketchu) zacząłem ostro pracować nad jakością swoich tłumaczeń podglądając jak robią to Eni i Spiritusick, którzy wówczas przodowali w jakości swojej pracy. Po 2 latach nieskromnie stwierdzam olbrzymi progres :v Praca w Hayate okazała się przyjemnością (chociaż czasem mam ochotę kogoś zbluzgać :v), okazją do nauki (i wydawania doujinków D:), a przede wszystkim - szansą poznania ciekawych ludzi. W tym roku do listy "spotkanych na żywo" dopisałem sobie kolejne 2 osoby i mam nadzieję, że to nie ostatni :v Na żywo nie jestem aż taki zły, serio D:
  


Mino
1,5 roku jak z bicza strzelił, wyjątkowi ludzie w Hayate , jak i czytelnicy. To dzięki wam moje początki tutaj były o wiele przyjemniejsze, a czas spędzony na rozmowie z wami, to nie zapomniane chwile. Dziękuje, i sto lat Hayate! :D
  


Viner
Kiedyś wracałem po pracy i miałem czas, mógłbym się nawet pokusić aby powiedzieć że miałem życie ale to jest temat na dłuższą dyskusję. Tak wiec co się zmieniło od kiedy dołączyłem? nie mam czasu i życia :D. A to wszystko przez naszego Hayatańskiego discorda który jest narzędziem zła i zepsucia. Trochę czasu też zabiera edycja ale to prawie nie ma znaczenia. Discord miejsce spotkań paru Hayetańczyków tu przybywają aby razem pracować przy mangach ale ostatecznie i tak zaczynamy w coś grać i zapominamy że trzeba jakąś edycję robić. I tak po graniu w różne mmo idziemy na factorio aby zrobić coś co jest niewykonalne potem zaczynamy jakąś sesję rpg i wychodzi że jest 22 i trzeba spać bo rano do pracy.
Nieraz się zdarza gdzieś pojechać na jakieś pyrkony i bunkry potem człowiek sobie uświadamia że od 3 tygodnie nie włączył photoshopa i zaczyna szybko edytować aby coś było ale i tak po 4 stronach robi sobie przerwę na factorio. Nieraz z zaskoczenia jakiś Sebil wbije wrzuci jakieś zdjęcie a potem człowiek się zastanawia co robi o 3 w nocy w tym je*anym lesie. Chodź to jeszcze jakoś ujdzie ale na ch*j mi ta poduszka w szafie?. Tyle dobrze że już zmieniłem auto i nie można powiązać pewnych kompromitujących zdjęć z moją osobą.
  


Junsu
W te 2,5 roku odkąd dołączyłam do Hayate dużo zdążyło się pozmieniać. Były momenty, gdy cały czas poświęcało się dla grupy, jak i miesiące całkowitego nieróbstwa. W te prawie trzy lata udało mi się być na wszystkich większych spotkaniach grupowych, gdzie wspaniałe spędziłam czas z osobami, które szanuję i uwielbiam. Dołączając nie myślałam, że zdobędę nową rodzinkę, na której zawsze będę mogła polegać. Jednak ostatnie miesiące były dla mnie dość trudnym okresem; przeprowadzka za granicę, nowa szkoła, nowe znajomości, zero pierogów, kakałka, brak internetu i brak Hayate. Całe szczęście ten czas już się skończył. Na miejscu, rozpakowana, zebrałam siły i od następnego tygodnia znowu powracam do żywych! Moja rodzinka nie pozbędzie się mnie przez kolejne kilka lat, a życzę ich nam jak najwięcej. Wszystkiego najlepszego, Hayate!
  


Hipek
Część z nas napisała, a Viner i Marcu nalegali, abym i ja coś o sobie napisał.
Przede wszystkim chciałbym zaprzeczyć pewnym niewygodnym plotkom na mój temat. Na temat Smoka również. Na temat Lust również...
Chciałbym również podziękować Hayateńczykom za wspólnie spędzony czas, czas poświęcony na projekty i czas na spotkaniach offline. Liczę, że następne będzie równie wybitne, co poprzednie, choć taka okazja raczej nieprędko się powtórzy.
Wyszło strasznie sztywnie... Ale moje życie też się zmieniło. Nabrało kolorów... Głównie tych od wściekłości. Czerwony, zielony, czasem niebieski. Przez chwilę nawet różowy! Niebieski z innych względów. :D
Strasznie dużo też narzekam, szczególnie ostatnio, ale tak naprawdę to nigdy nie zamieniłbym Hayate na inną grupę! :D



aktualka popełniona w piątek, 12 października 2018 roku, o godzinie 20:59:16 przez Hipka   ||   skomentuj (12)