Ostatnio na forum:

>> Jakie książki czytam [...] (250)
>> GURU NO SAIKYOU AVAT [...] (12)
>> wodz (3)
>> furia (28)
>> Screnny i Opisy (375)
>> Zabawne filmiki, tel [...] (221)
>> Ekscelencja (7)
>> o Amidze (78)
>> Fanart (412)
>> Ikanu (7)

Wszystkich odwiedzin: 680579
Odwiedzin dziś: 124

Co? Chcesz zrobić to teraz? - sobota - 04 wrzesień 2010
Nie jestem dobra w pisaniu przemówień, więc proszę o wybaczenie, jeśli to co przeczytacie będzie brzmiało trochę topornie :)

Niektórzy z was się pewnie domyślili, ale chcemy to ogłosić oficjalnie i z fanfarami:
Shonen Group począwszy od 01.09.2010 oficjalnie przyłączyła się do Hayate, abyśmy mogli wzajemnie się wspierać przy pracy nad naszymi projektami.

Dzięki temu, Hayate powiększyło się o kolejnych grupowiczów. Proszę o przywitanie głośnymi oklaskami:
BabciaPierog
Edores
Hachiko
Kaira
NoNameX0
Ryohei
Tami
Widget
Wodz
Zając
Zapraszam do bliższego zapoznania się z nimi i projektami przez nich wykonywanymi w dziale Ekipa Hayate.
Wraz ze sobą sprowadzili również kilka ciekawych projektów, jak na przykład: Suzuka, Nyan Koi, No Bra, Seikon no Qwaser, To Aru Majutsu no Index, Baka to Boing, SWOT, Seiken no Blacksmith i wiele innych, których dotychczasowe rozdziały pojawią się wkrótce na naszej stronie, do tego czasu jednak można je obejrzeć tutaj.

Początkowo, jako datę przyłączenia podawaliśmy początek października, jednakże obie grupy tak chętnie ze sobą współpracowały, że bycie oddzielnymi jednostkami stało się po prostu zbyt kłopotliwe i właściwie utrudniało porozumienie. Stąd też została podjęta ta dla niektórych nagła, dla niektórych jedyna logiczna decyzja o przyśpieszeniu daty fuzji. Z tego też powodu ten tydzień był troszeczkę zwariowany: wiele nowych projektów, wiele nowych osób, które trzeba poznać i zorientować się, przy czym chcą pracować. Ale sytuacja pomału się stabilizuje i już wkrótce będziemy tak jak dotąd dostarczać wam wasze ulubione mangi.

Przywitajcie gorąco nowych członków naszej grupy i zabierajcie się do czytania, gdyż jak widzicie nie próżnowaliśmy przez ten tydzień i lektury powinno wam spokojnie wystarczyć do przyszłego piątku ;)

A żeby było weselej, to przyjęliśmy do naszej ekipy również nowych "niezrzeszonych" członków: Furia, która zajmie się tłumaczeniami z niezrównaną pasją i Ekscelencja, który zajmie się wielorakimi funkcjami, gdyż jest wszechstronny jak człowiek-orkiestra :) A żeby nie było za wesoło, to opuszcza nas Kamatori, nasz niezłomny tłumacz, edytor i QCer - mamy nadzieję, że wkrótce pojmie swój błąd, zatęskni i jeszcze zapuka w nasze podwoje.

Na dzisiejszego newsa specjalny rysunek narysowała Ikanu. Bardzo jej za to dziękujemy! Jak widzimy, Hayatka dobrała się do Shonena... xD Ach te nasze zboczenia... xD



Jak widzicie, z takiej okazji pojawiło się parę wskrzeszeń na Hayate. Zwróćcie na nie swoją uwagę! :)
Dodane też zostały nowe wersje rozdziałów 1-5 projektu Bad Company.
Okólnik - piątek - 27 sierpień 2010

Zdając sobie w pełni sprawę z powagi zadania przed nami stojącego, czyli przetłumaczenia i zedytowania jak największej ilości rozdziałów w jak najkrótszym czasie, każdy ze skanlatorów codziennie późno w nocy, przed wyłączeniem komputera i udaniem się na spoczynek, zadaje sobie pytanie:
Czy dzisiaj zrobiłem wystarczająco wiele, aby zaspokoić wiecznie głodną, wiecznie nienasyconą istotę, jaką jest Czytelnik?
Czy dzisiaj zrobiłem wystarczająco wiele, aby wspomóc moich współskanlatorów w ich niezmordowanym i niekończącym się trudzie zaspokojenia polskiego czytelnika?
Byłoby miło, gdyby rzeczywistość naprawdę tak wyglądała... Nigdy, drodzy czytelnicy, nie chodzilibyście spragnieni.
Jednakże niektórzy, niepomni swojego Powołania i Misji, oddają się przyziemnym przyjemnościom, jak kąpanie się w przeróżnych zbiornikach wodnych, opalanie się, wędrówki górskie, grille z przyjaciółmi... Karygodne.
W trosce o ich dalszą motywację, zamieszczam poniżej plakat, który każdy z członków grupy Hayate powinien sobie natychmiast wydrukować i zawiesić w miejscu, gdzie będzie on dobrze widoczny, aby zawsze mu przypominał o jego dobrowolnie podjętych obowiązkach.



Przetrwają najsilniejsi - czwartek - 19 sierpień 2010

Dawno, dawno temu miałam pomysł na aktualkę.
Ciąg myśli rozpoczął się od liczby 200 (jako hobby zliczam sobie czasami ilość wypuszczonych przez nas rozdziałów :) - tak, jestem munchkinem i jestem z tego dumna), a ponieważ brak z nią jakichkolwiek ciekawych skojarzeń przeszłam płynnie do 300 -> film 300 -> 300 rozdziałów -> ekipa Spartan pracująca nieprzerwanie nad skanlacjami, przelewająca swój pot, krew i łzy, aby spod swoich dłoni wypuścić tylko najlepsze tłumaczenia, jedynie wymuskane i dopieszczone do granic możliwości ludzkich skany.
Gdyby Spartanie żyli dzisiaj, byliby skanlatorami!
Mimo że sami zginęli walecznie, ich duch i silna wola panowania nad światem żyją w nas - Hayatanach: pięknych, młodych i niesamowitych jak starożytni Spartanie!

Jeden z poniższych rozdziałów jest naszym trzechsetnym rozdziałem w tym roku :) nie wiem który, ponieważ za każdym razem podczas dodawania wychodzi mi inna liczba...



Stargazing - piątek - 13 sierpień 2010

Było ciężko, ale udało się.

Żeby nie zasnąć wypiłam trzy kawy, po północy zaczęłam bezmyślnie przeglądać tapetki z różnych anime, poczyściłam parę skanów, co mi przypomina: porozumieliśmy się z angielską grupą SCX, która ruszy projekt Vandread Special Stage - z tego, co mówili wynika, że mają kilka przetłumaczonych rozdziałów, więc my również będziemy mogli niedługo cieszyć się dalszymi przygodami kosmicznych piratek...

O czym to ja mówiłam? Aha. Przykleiłam sobie powieki, żeby oczy same mi się nie zamykały i dotrwałam do momentu gaszenia świateł na mojej wsi, żeby móc popatrzeć na "spadające gwiazdy". Chciałam zrobić zdjęcie, ale okazuje się, że Ziemia naprawdę się kręci i czas naświetlenia wynoszący 30 sekund jest za długi, żeby złapać gwiazdy w jednej pozycji. Dlatego wczorajsze spadające gwiazdki zostaną zapisane tylko w mojej podręcznej, podczaszkowej pamięci :)

Czasami spotykam się z określeniem "deszcz Perseidów", ale tak naprawdę powinno się to nazywać "mżawka Perseidów" lub "kapuśniaczek Perseidów"... Przez godzinę naliczyłam może 10 spadających gwiazd - ale i tak było fajnie :) mimo że wróciłam trochę anemiczna, ze względu na żerujące na mnie komary.



Kreatywność - sobota - 7 sierpnia 2010

Narzekanie na brak kreatywności to coś wspaniałego. Można takim wodolejstwem wypełnić cały wstępniak, nie pisząc jednocześnie absolutnie nic kreatywnego. Dlatego, żeby uniknąć niepotrzebnych oskarżeń, wykorzystam kilka obrazowych przenośni.

Las nocą pełen jest strasznych dźwięków. Pohukiwanie sowy, dziwne pomruki w głębokich zaroślach, podejrzane trzaski gałązek, a do tego wszystkiego… furkot gronostajowego komputera. Gronostaj wygląda znajomo, nieprzyzwoicie, erotomańsko i perwersyjnie. Jednak na jego twarzy dostrzec można wyraźny grymas rozpaczy. Co się stało? Na średnich rozmiarów monitorze wikipedia, artykuł o gronostajach, dział o rozmnażaniu. Tam wielkim drukiem informacja: „rozmnaża się raz w roku”. To jest dopiero brak kreatywności.

Zdesperowany, postanowił wziąć sprawy (sprawę…?) w swoje własne ręce. To jest dopiero brak kreatywności.

Obawiając się, że nie wytrzyma psychicznie tylu miesięcy na głodzie, odwiedził seksuologa. Nastąpiła wymiana grzeczności, tradycyjna chwila niezręcznej ciszy, po czym padło pytanie – W czym problem? Gronostaj opisał dokładnie swoją kłopotliwą sytuację. Dobrze znając las i wiedząc o bogactwie metod wykorzystania ziół, liczył na możliwość jakiegoś naturalnego rozwiązania. Ale lekarz stwierdził tylko beznamiętnie „nic na to nie poradzę” i zainkasował normalną stawkę za wizytę. To się nazywa brak kreatywności. I zdzierstwo.

I tutaj, na smutnym obrazie opieki zdrowotnej, ta historia powinna dobiec końca. Nie wniesie przecież już nic więcej do poruszonego na początku tematu braku kreatywności. Byłoby to jednak wyjątkowo nieuczciwe wobec zaciekawionych czytelników i niedopieszczonego gronostaja. Więc… Obskoczywszy wszystkich pobliskich specjalistów w sprawach seksuologii (zwanych w tej okolicy leśnymi jebakami), uzyskał w końcu kreatywną odpowiedź na swoje egzystencjalne pytania. Postanowił przygruchać sobie susła. Nie bez powodu przecież należą do rodzaju Spermophilus.

A zatem, mamy od naszego zboczonego przyjaciela pozdrowienia z terenów leśno-stepowych i półpustynnych. Życzy wszystkim miłej lektury oraz zaskakujących, kreatywnych zwrotów akcji. My życzmy mu powodzenia.